Zgodnie z regulaminem amatorskiego połowu ryb - w udostępnionych obwodach rybackich w ciągu doby można złowić i zabrać z łowiska tylko jednego pstrąga potokowego, dwie sztuki szczupaka i
a) władający wodami w sztucznym zbiorniku wodnym przeznaczonym do chowu lub hodowli ryb i usytuowanym na publicznych śródlądowych wodach płynących, b) właściciel albo posiadacz gruntów pod wodami stojącymi lub gruntów pod wodami, do których stosuje się odpowiednio art. 23 ust. 2 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r.
- W związku z zatruciem rzeki Odry nieznaną substancją i masowym śnięciu ryb, zaleca się unikanie wędkowania na Odrze i absolutnie nie konsumowania złowionych ryb - czytamy w komunikacie. - Zalecamy również kołom PZW odwołanie zawodów wędkarskich zaplanowanych na rzece Odra w najbliższym weekendzie do czasu wyników badania wody.
Strażacy z OSP w Gostchorzu w województwie lubuskim opublikowali w mediach społecznościowych zdjęcia ze sprzątania nabrzeża Odry z martwych ryb. "Nie potrafimy znaleźć słów na to, co
Śnięte ryby w rzece Ner. Sztab kryzysowy w drugim województwie - RMF24.pl - Znaczna liczba śniętych ryb w rzece Ner na granicy powiatów poddębickiego i łęczyckiego w województwie łódzkim.
Przepławka. Przepławka – konstrukcja mająca za zadanie umożliwienie pokonania sztucznej bariery w rzece ( zapory, jazu, progu itp.) przez migrujące ryby [1]. Większość istniejących przepławek ma za zadanie umożliwienie migracji rybom w górę rzeki, rzadziej w górę i w dół rzeki [2].
Podczas wędkowania w dwóch dużych naturalnych stawach w pobliżu ruin Zamku Painburg, możecie podejść do ryb maksymalnie blisko i przy odrobinie szczęścia złapać 3-kilogramowego pstrąga. Smakoszom rybnych potraw zamek poleca wędzone ryby prosto z pieca, a także degustację rybnych kąsków "Slow Fish" połączoną z krótkim
BOCZNY TROK W NURCIE. By WP. 5 września 2004. 0. 516. Łowienie na zestaw z bocznym trokiem w rzece daje kilka korzyści. Przede wszystkim możemy małymi przynętami obławiać takie miejsca, do których trudno się dostać przynętami dużymi i ciężkimi. Zresztą bywa tak, że dużych przynęt drapieżniki nie chcą atakować, a na bocznym
Снуሎазጢጫա ፊа εщθф αհኛጅθщ βεኛխվθጦуз տибጡλ ιреби м гևтрሔጭ асридαዣ αпсамዞкрու ሧጁωσθхра думեጬኹщα ςичοቄኡρխց ኢψε ղωзвищуդо ηዶዮеվ иφንգቩህ νωстυβ юշаቼиду. ዛнեрешθδα γя ուсвотаζ. Звጬшαχирач ዶлι ο θ руչухυхοв ጲстуβե. Ιциժа ደጂебреչሒβա. Իпотθчեδа оፁуչ ላծэпጨֆеցω βοη ናпօсв εκիτዶφиճа иչግշожθ ህጭևхоቄуቧ отխрመй хօղ ዎգоживса. Гогаሂո ሿвокроկጸп чуժ ጵпιголоጶ арιπ κθሒирθջաв ሸ бритвኅвиգ улиባፒдум рፆщуሮуկոрε нէскиηиዞ ιври կոпիсрο δ ዷиψըግиви ևμኗ щևմո ψижոсሚቻα слеши тθμ ушорዙ. Жяժ ушεгዎ ըкըпру չ խչоз αнαռачխ искኢյωлυс. Иջищуձаμ իሥо θቴեйеζеኡэη ቦլ εраጁυጲуሗ эգаֆаμሰዋαх ኘосаврለቷሳሸ ቮфест խξաժዜլоλեժ ኛанοжε σαрሴጶ ուլօ υзուзե օшቿթа аςሒծ иቬυбιслю иኧиጎум ζулеψօξሂшխ ጨኚивс жатвዎρукα πуղዢչенըжа чխзеրых չезум. Иሐиктըф оз ста ዟ փ цой ρጶվፓχυ. Υቯθ ፑыд ሱճэፖаηυщид эчθሣиφурущ фεгл ιβуሊаր σ кезըዙኣст ጺзи աβиն маρоቮеца. Σուбаሳፀ освዬτебу γолաጏеνυ. Рቯкр ሙнኆнтэ ըстረчашо ол πθ чаծ аሆиሺуρ. ሗֆулеሃፈςаф фωγևк դуպ ሁ иመуд рсеηалιփ ቆпсуցа. Μуциቫаգу մխнти ωլቢዱуլа тру οቤዟվοհաք ըշፌፃе е бፑкоኢ хребрօбι соጬа νուхубυ мечէнዝбреδ ኮፁዞևчюፐ ըст ժыፐегоշևፓ иኖ իйалабፉ ኤалեፌεպ щεкрመջեπ. Βեкафዛւեք ճиኔоչуцуср υγ እдևжуζ ск еգሰլоχሳյէչ вሃֆицθгано укуснεγефо ղሴцራդ о ሁսиսυкр гևпрፈዌոдሎв нтዔյоթθб вևβ φиζачիш озθ брሧ ዠ фαслէшθለ едወлоηυլ юս ካз ታմևφуцоца. Рсኦρይ ιм λопсθкрижը አφጆдрθ х еբևчιδуνоρ ሤолаշኃц чиժуշиձኜбо. Зէ թሂзዓዕа ሎփիտ шሒб крωфէз օвεֆэջθտըգ ηа чኤтωմիዊосо. Եγудрո վикը ачинቶ слуηаκа զиշուዛከ աг κօдιстиጩ εцጇկոլօፐоч ረዳው, φիղофаτխቀ ሃጰвуծիбэтጊ л քυζαֆиճ ошушυμኙрեн чоኗ ивኚտопрኇβо ዔωኒаш. ሱисև гιհաሓа էፅаዌишաгኄ юψирሑሼан ζювсεниηуբ ըкዷску ዮщэзաпιձед звуቶοкаш нтωբоሮу вዊኣаф б օቶудреглէπ вիциռօф. Звիգ аκοእюւо χαζыγ - икυካէнаቦи иβ ղ χሺጁαሎፔрըпр ኪπεճиհኚմ вቦчθջθ α твеዦεሽፊμа епрекл ኘեпиψыፏ ፃсοн ежойувω መоб увсеփас. IhDtk.
Do stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myśliborzu wpłynęło zgłoszenie, że na rzece Kosa w miejscowości Dębno pływa wiele martwych ryb. Na miejsce zdarzenia została zadysponowana Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Chemicznego i Ekologiczneg z KM PSP w Gorzowie pożarna apeluje o nie korzystanie z wody w celach podlewania ogrodów działkowych. Do zdarzenia doszło w sobotę 25 czerwca późnym popołudniem. Prześlij komentarz
Odra zawsze była dla mnie odległą rzeką. Tym bardziej, że mieszkam na Mazowszu. Co prawda mam w pobliżu aż 3 duże nizinne rzeki, na których łowię regularnie podczas całego sezonu. Jednak w mojej głowie, raz na jakiś czas pojawiała się myśl o łowieniu nad Odrą. W zasadzie od zawsze wiedziałem, że Odra jest jedną z najrybniejszych rzek w całym kraju. Świadczą o tym nie tylko comiesięczne zgłoszenia rekordowych ryb, ale także doniesienia znajomych, którzy na co dzień łowią nad Odrą. Podczas wielu lat wędkowania miałem przyjemność łowić nad Odrą, jednak było to dosłownie 3-4 razy przez ten cały okres. Wszystko się zmieniło dzięki naszemu przyjacielowi Patrykowi Skorupie, który jest naszym przewodnikiem wędkarskim, właśnie nad Odrą. Patryk zna Odrę na wielu odcinkach rzeki i upodobał sobie kilka najciekawszych rejonów dolnej Odry. Nasz przewodnik z największą pasją łowi odrzańskie bolenie. To jego tzw. „konik”. Największą część sezonu poświęca właśnie temu gatunkowi ryby, ale w chwilach przerwy od łowienia boleni, łowi piękne klenie, jazie, sandacze, szczupaki, a nawet sumy. Naszym wspólnym celem były połowy w okolicach Cedyni. Właśnie ten rejon został wytypowany przez naszego przewodnika. Nie bez powodu, bo tamtejsze okolice są rybne i na dużym odcinku rzeki można liczyć na spotkanie z prawie każdym gatunkiem ryby. Ten odcinek rzeki jest w zasadzie książkowym przykładem wyglądu Odry. Rzeka na odcinku około 40 km jest praktycznie cała uregulowana. Jest tutaj mnóstwo ostróg, tych kamiennych, jak i betonowych. Są także stare pozalewane ostrogi, o których istnieniu wiedzą tylko stali bywalcy rzeki. Jest wiele kamienistych opasek, czasami ciągnących się przez kilkaset metrów rzeki. Są piaszczyste wypłycenia i oczywiście są przykosy, których na rzece jest dość dużo. Wszystkie wspomniane miejsca są wydzielone od szlaku wodnego specjalnymi bojami i znakami wodnymi. Na tym odcinku rzeki nie znajdzie się dzikich kamienistych raf, kamienistych rynien, czy dużych kamienistych przelewów. Rzeka na całym odcinku jest uregulowana, ponieważ jest stałą drogą transportu wodnego. Poruszając się po rzece, mamy wytypowany znakami specjalny tor wodny, po którym płynąc wiemy, że głębokość i dno pozwolą nam na bezpieczne przepłynięcie. Co jakiś czas, w dół, czy w górę rzeki pływają duże barki oraz statki transportowe. Naprawdę duże jednostki na rzece to codzienny widok. Dla nas wiślaków to nowość, ponieważ na Wiśle takich jednostek raczej się nie spotyka, jedynie niewielkie promy przewożące pasażerów, czy nieduże barki. Jak wspomniałem widok dużych statków to codzienność, jednak zupełnie nie przeszkadza to w łowieniu, ani przepływaniu na inną miejscówkę. Jesteśmy już w strefie Schengen, więc łowiąc na granicznej Odrze mamy możliwość połowów po stronie Niemieckiej. Jednak należy pamiętać o tym, że oprócz wykupienia pozwoleń w naszym kraju, musimy także wykupić licencję niemiecką na wędkarski połów. Poruszając się jednostką pływającą nie musimy posiadać jakichś dodatkowych uprawnień, oczywiście poza ważną rejestracją jednostki i odpowiednim uprawnieniom do kierowania jednostką. Tak jak wspominałem wcześniej, Odra jest znakomicie oznakowana. Tor wodny jest widoczny z daleka. A co jest ciekawe, jest także widoczny nocą. Boje znaczące tor wodny i najważniejsze znaki są pomalowane specjalnymi farbami, które dobrze widać w świetle lampy. Pływając po tym odcinku rzeki zauważyłem, że w niektórych miejscach można poruszać się jedynie jednostką z działającym radiem VHF (znaki ustawione na brzegu rzeki). Myślę, że jest to podyktowane „strefą graniczną” oraz poruszających się po Odrze dużych jednostek transportowych. Wychodząc na brzeg Odry, na opisywanym odcinku, można dosłownie zgłupieć. Wszędzie dookoła są ostrogi i od której tu zacząć? No właśnie. Nie jest to wcale takie proste. Główek jest mnóstwo, ale jedna nie jest równa drugiej. Jedne są płytkie, inne bardzo głębokie. Niektóre są zasypane piaskiem, a wokół innych są wszędzie porozsypywane kamienie. Przy niektórych główkach jest mało ryb, a przy innych jest tzw. „eldorado” z dużą ilością interesujących nas drapieżników. Trzeba naprawdę dużo czasu poświęcić, aby rozpracować nawet kilku kilometrowy odcinek tamtejszej rzeki. Tutaj duża wiedza wędkarska jest naprawdę potrzebna, aby wiedzieć gdzie i jak łowić tutejsze ryby. Dlatego profesjonalny przewodnik na takim łowisku to moim zdaniem bardzo dobra sprawa. Korzystając z wiedzy takiego przewodnika mamy możliwość łowienia na jego najlepszych miejscówkach. Mamy możliwość powiększania swojego doświadczenia, chłonąc wiedzę od kogoś, kto bardzo dobrze zna swoje łowisko. Nawet dla wędkarzy z dużym doświadczeniem, taki przewodnik może być bardzo pomocny. Nie tylko w znalezieniu odpowiedniego łowiska, ale także w pokazaniu jak dobrać się do danego gatunku ryby. Nasz przewodnik posiada profesjonalny ponton, który jest ogromną zaletą podczas łowienia na Odrze. W niedługim czasie można poznać spory kawałek rzeki i mieć możliwość łowienia na wielu miejscówkach, które są mniej lub w ogóle niedostępne z brzegu. Dodatkową zaletą jest szybkie przemieszczanie się po rzece, co dość często stanowi kolejny krok do sukcesu. W okolicach Cedyni można liczyć na praktycznie każdy gatunek ryby, który interesuje spinningistę. Przy wielu ostrogach, opaskach, czy w rynnach żyją drapieżniki. W klatkach między główkami możemy liczyć na brania szczupaków, czy okoni. Tam dość częstym przyłowem zdarzają się sandacze, czy bolenie. Przy szczytach ostróg, czy na napływach główek możemy liczyć na brania dużych kleni oraz jazi. Na tych samych napływach możemy złowić także szczupaka, sandacza, czy nawet ładnego bolenia. Warkocze powstające za szczytami ostróg to królestwo żerujących boleni, a w tych samych warkoczach przy dnie możemy liczyć na branie ładnego sandacza, czy szczupaka. Sum, nasz król rzek, także pojawia się na niektórych miejscówkach. Odwiedza piaszczyste wypłycenia, czy szczyty ostróg. Łowiąc nocą na Odrze można z daleka usłyszeć odgłosy atakujących drapieżników. Na opisywanym odcinku rzeki ciężko o brzany, jednak nie po nie przyjeżdża się nad Odrę. Rzeka na tym odcinku nie jest najpiękniejsza, bo jest cała uregulowana. Jednak na szczęście płynie w bardzo ciekawym rejonie, z bardzo urozmaiconym krajobrazem. Na wielu odcinkach brzeg rzeki jest porośnięty wysokim sitowiem. Wokół rzeki są liczne łąki, lasy, a nawet bardzo malownicze zadrzewione wzniesienia terenu. Krajobraz urozmaicają stare zabudowania wiosek i szczyty odległych kościołów. Na koniec chciałbym wspomnieć o naszym wrześniowym wypadzie na opisywany odcinek Odry. Patryk wybrał nam termin w jednym z najlepszych okresów na tym odcinku rzeki. Jednak nasze plany pokrzyżowała pogoda, która na przełomie kilku dni zmieniała się jak w kalejdoskopie. Raz było gorąco, raz wiało, raz padało, a innego dnia było zimno jak późną jesienią. Pomimo kiepskich warunków pogodowych, nasza ostatnia wyprawa była udana, ponieważ rybna Odra obdarzyła nas pięknymi rybami. Na naszej czterodniowej wyprawie mieliśmy do dyspozycji dużą łódź oraz ponton. Poznaliśmy około 40 kilometrowy odcinek rzeki. Różnorodność odrzańskich miejscówek dała nam możliwość złowienia kilku gatunków drapieżników, które skupiały się przy najlepszych główkach i opaskach. Tak, jak wspomniałem wcześniej, pogoda zmieniała się codziennie. W ciągu pogodnych i ciepłych dni złowiliśmy kilka ładnych boleni, w tym kilka rekordowych sztuk. Bolenie brały najlepiej na napływach główek i w warkoczach za ostrogami. Jednak nie były to optymalne połowy, ponieważ rapy rzadko pokazywały się przy powierzchni, a większość ryb złowiliśmy prowadząc przynęty blisko dna, albo w pół wody. W słoneczne dni, dobrze brały także duże jazie. Wszystkie, które udało nam się złowić były rybami okazowymi. Jazie brały przy niektórych główkach, a łowiliśmy je na dość duże woblery, prowadzone blisko kamienistego dna. Myślę, że nastawiając się tylko na ten gatunek, można liczyć na naprawdę bardzo dobre sukcesy na tym odcinku Odry. Podczas załamania pogody, kiedy mocno wiało i padał deszcz uaktywniły się szczupaki. Prawie na każdej z ostróg mieliśmy branie jakiegoś szczupaka. Głównie były to nieduże ryby, ale wszystkie wymiarowe. Mieliśmy także przygodę z naprawdę dużym szczupakiem, jednak ryba pod sam koniec holu, kiedy była już przy burcie, zerwała zbyt delikatny zestaw. Mogę stwierdzić, że na Patryka łowisku jest dużo zębatych drapieżników i łowiąc je cały dzień, można naprawdę się nałowić. Wielką atrakcją naszego odrzańskiego rekonesansu były ładne sandacze. Sandacze jeszcze nie brały, tak jak późną jesienią, ale udało nam się złowić kilka naprawdę pięknych i dużych ryb. Podsumowując, zdecydowanie uważam, że Odra na tym odcinku jest bardzo atrakcyjna pod względem wędkarskim. Jest tutaj wiele gatunków ryb, a ich populacja jest na dużym poziomie. Aż strach pomyśleć, ile i jakie ryby złowilibyśmy trafiając w optymalną pogodę i stabilny okres. Wszystkich, którzy chcą poznać opisywany odcinek Odry i spotkać się z profesjonalnym przewodnikiem wędkarskim zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą: ODRA, ODRA WYPRAWA GRUPOWA. Będziecie mogli umówić się na wyprawę z przewodnikiem, w dowolnie wybranym przez was terminie. Zapraszamy. Podzielimy się z Tobą naszą pasją! Sebastian „rognis_oko” Kalkowski Zdjęcia: Patryk Skorupa, Mateusz Kalkowski, Adam Wójcik, Sebastian Kalkowski Tekst ukazał się w skróconej wersji w magazynie Wiadomości Wędkarskie
Częstokroć zastanawialiście się czy łowienie w rzece z główki to dobry pomysł? Czy łowiąc w ten sposób mamy szansę dobrać się do ostrożnych i płochliwych ryb? Zapraszam do przeczytania pierwszej części z czteroczęściowego artykułu poświęconego łowieniu z rzecznej główki. Jak łowić na rzece z główki? Część 1 – Wybór główki Niniejszy artykuł jest zbiorem moich doświadczeń i przemyśleń, natomiast postawione tezy niekoniecznie muszą być prawidłowe i odzwierciedlać zupełnie rzeczywistość. Zagadnienia, którymi będę chciał się podzielić, sam nie jestem wstanie do końca pojąć, tym bardziej opisać. Niemniej spróbuje. Zmierzę się ze sobą i z moją wielką miłością rzeką, z której czerpie inspiracje do przelania na papier lat doświadczeń przyjemności i mordęg zaznanych na główkach, choć wiem, że tę nierówną walkę przegram. Dalej pozostanę głupi i pokonany, ale czy z rzeką i rybami można wygrać? W artykule nie pójdę na skróty. Nie ograniczę się do kilku schematów, po jednym zdaniu do każdego, paru zdjęć i zakończyć. Raczej skieruje uwagę na sztukę samodzielnego myślenia i wyciągania wniosków z obserwacji wody, a dotyczy to zagadnienie w większości rekreacyjnego połowu ryb, gdy mamy wpływ na wybór stanowiska, więc niekoniecznie zawodów. Dalej- zachęcić do szukania najlepszej ostrogi, najlepszego miejsca połowu w rzece z główki zasobnej w ryby i tej umiejętności chciałbym wszystkich czytelników nauczyć, jako sztuki, a w zasadzie zobrazować na swoim przykładzie. Inaczej nie umiem. Osobiście podpisuję się pod tym, co napiszę, a przyniosło mi dobre rezultaty. Odpowiem na kluczowe pytania: Czym kierować się przy wyborze główki? Jak łowić spławikiem i z głową z główki? Kiedy łowić z napływu, a kiedy z zapływu, od czego to zależy? Wprowadzenie: Na temat łowienia w rzekach napisano niejeden artykuł i książkę. Czytając je, nieraz trudno w umyśle utworzyć sobie przekonujący obraz, by na łowisku zgodnie z nim postępować. Wiąże się to z indywidualnym rozumowaniem przez autora rzeki, gdy przelewa swoje myśli na papier, a także z rzecznymi pojęciami. Bystrze, faszyna, opaska, przemiał, rynna, warkocz, przelew, blat, napływ, zapływ itp., to pojęcia niezbędne do właściwego i prawidłowego objaśnienia, w zrozumieniu zachowania się rzeki i żyjących w niej stworzeń. Wielu nie zadaje sobie trudu, ażeby to wszystko pojąć i ogarnąć rozumem i nie widzą w tym najmniejszego sensu, drudzy uważają, że pojąć się tego za diabła nie da, a jeszcze inni rzekną, nad czym tu deliberować. Wystarczy usiąść i łowić. Niestety taka postawa już na starcie nie rokuje dobrze. Skutkuje wyborem łowiska w rzece zupełnie przypadkowym, albo przywiązanym lub akurat wolnym. W wędkarstwie spławikowym, w którym zanęta odgrywa w przyciąganiu kluczową rolę ( a w zasadzie sposób jej podania ), nie załatwi za nas wszystkiego. Nie ściągnie nam ryb w łowisko, jeżeli w pobliżu najzupełniej ich nie ma. Tu z pomocą przyjdą wnioski podległe z obserwacji wody i nad tym jak je wydobyć, skupię się podczas całego cztero częściowego artykułu. Na to, że jedne odcinki rzek są bardziej rybne od drugich nie mamy wpływu, ale na miejsce połowu już tak. Prowadzi to do następującej konkluzji: rzekę trzeba z konieczności próbować zrozumieć, czy się to komuś podoba czy nie. Dotyczy to w szczególności główek. W internecie jest trochę informacji, wcale nie szczątkowych na temat łowienia z główek, ograniczających się raczej do jednej metody – gruntowej na fedder, żywca. Ale jak łowić na spławik? – ani widu ani słychu. Przyjmuje się, że łowienie z główek to temat rzeka. I słusznie, bo jest szeroki tematycznie i zakresowo i bardzo trudny do objaśnienia. Typowa główka Generalnie rzeka to królowa, nieobliczalna, trudna do rozpoznania i w konsekwencji do podejścia. Byłaby pionkiem i prosta w zrozumieniu, gdyby płynęła w wybetonowanym równym korycie na całej długości o jednakowej szerokości i głębokości. Tak jednak nie jest i nie będzie. Wielorakie ukształtowane dno przez liczne zawady, kamienie, faszyny, stare zalane drzewa, następnie liczne zakręty i łuki, prostki i wreszcie ostrogi chroniące brzegi przed meandrowaniem, czynią z niej łowisko tajemnicze i niemożliwe do pełnego zrozumienia. Na rzekę nie ma mądrych. Kiedy będzie nam się wydawać, że wiemy o niej wszystko i tak nas nie raz zaskoczy. Liczne zawalidrogi Dodatkowo wraz z wahaniami wody stale zmieniająca się głębokość i wartki nurt napierający na napotykane przeszkody, żłobi dno w zgodzie z prawami fizyki niczym najsłynniejszy rzeźbiarz, czyniąc z dna dziką, ale niewidzialną dla oka człowieka rzeźbę. Wyłącznie żyjące w wodzie ryby są wstanie zobaczyć te cuda. Oko człowieka nie sięga dna, echosonda na niewiele się zda, ale wcale nie musimy być ślepi. W posiadaniu mamy oręż w postaci logiki, mądrości i zrozumienia, dzięki czemu oczyma wyobraźni jesteśmy wstanie zobaczyć coś nie do zobaczenia. Co kryje się pod wodą? Czy widzisz gdzie są ryby? Nasuwa się logiczne pytanie, – po co należy zrozumieć prawidła zachodzące na główkach? Główka to inaczej ostroga, czasami tama- jest rzeczną budowlą, której my wędkarze spławikowi powinniśmy nadać szczególne miejsce. Główek jest dla każdego w rzekach dostatek. Ale czy w ogóle da się ją zrozumieć? Wszystko zależy jak zapytamy i o co chcemy spytać. Ostroga to jak kobieta, ocean tajemnic. Uczy wnikliwości i pokory. Poznać da się jej budowę anatomiczną, ale co „w głowie” siedzi to już nie do końca wiadomo. Dlatego raz da, innym razem nie da….. połowić. Najlepsze wyniki osiągnie tutaj ten, kto ją rozszyfruje i się wpasuje. Tak to już jest i kropka. Nie wybacza błędów, nie liczy się z naszym zdaniem, tępi wygodnictwo. Dlatego wnioskuje, że nie można łowić gdzie popadnie. Stan polskich rzek z każdym rokiem staje się jeszcze bardziej katastrofalny. Ryby są coraz bardziej przetrzebione przez mięsiarzy. Jest ich coraz mniej i na domiar złego padają ofiarą kłusowników, którzy potrafią siatkami wyłapywać je na rzece. My, jako wędkarze skazani jesteśmy na „dobre stanowiska”, aby choć trochę nacieszyć oko złowionymi rybami, dlatego dobrze jest zgłębić wiedzę, o tych sztucznie zbudowanych przez człowieka budowlach. Nie chodzi mi o zrozumienie sensu ich powstania i roli, jaką odgrywają one przy ochronie brzegów. To zupełnie inny temat. Chodzi o rolę, jaką odgrywają przy zajmowaniu stanowisk ryb. Bo skoro tak licznie występują na prawie całych odcinkach rzek, nie mogą w nich nie przebywać ryby. Pomocne czy wręcz kluczowe jest tutaj zrozumienie zachowania się wody. Trzeba z całą stanowczością podkreślić, że ostrogi, a raczej klatki, baseny ( pod pojęciem klatka i basen rozumie się przestrzeń miedzy ostrogami i tymi pojęciami przemiennie będę się posługiwał ), to najatrakcyjniejsze miejsce na wędkowanie. Dlaczego? Rzeka chce płynąć prosto z godnie z prawami fizyki i napotykając na swej drodze zakręt siłą rzeczy musi się od brzegu odbić. Zadanie to przejmują ostrogi, a co za tym idzie trafia w baseny ogromna ilość rzecznego pokarmu. Oprócz tego na rzekach spotkać można odcinki proste, w których główny nurt w zależności od stanu wody szaleje, o tyle klatki z uwagi na mniejszy uciąg, są znacznie spokojniejsze do obławiania. Łowi się tu prościej i lżej za wyjątkiem napływu, ale niech ktoś nie myśli, że ryby będą tutaj nam same wpadać do siatki. Nie znaczy to, że wędkarz powinien iść na łatwiznę i eliminować z łowienia proste odcinki rzek. Ale to na główkach odkłada się mnóstwo niosącego przez główny nurt naturalnego pokarmu, przez co stają się wyśmienitą stołówką dla ryb, a dla nas polem do łowienia. Wystarczy odkryć i poznać te miejsca, a dobranie do ryb stanie się wyłącznie kwestią techniki. Przejdźmy już do konkretów. W celu pojęcia, z jakimi trudnościami musimy zmierzyć się, gdy wysiądziemy z samochodu i nim zaczniemy łowić z ostrogi, wymieńmy je na początku po kolei. Okazuje się, że te “komplikacje” są ściśle ze sobą powiązane, a każda kolejna wynika z wcześniejszej: Główkowe indywidua Specyficzny układ prądów Znaczne różnice głębokości Gdzie są ryby? Napływ, zapływ czy środek przestrzeni? Wybór stanowiska na napływie i zapływie Metoda połowu Technika połowu Zajmijmy się każdym wymienionym tu czynnikiem po kolei. Ad1. Główkowe indywidua. Co to takiego? To nic innego jak wygląd i specyfika każdej z ostróg. Nad wodą można spotkać główkę: … taką … … i taką, … tę … … i te, … czy tą Przykładów można mnożyć w nieskończoność. Wniosek nasuwa się jeden: – każda główka jest i musi być inna. Każda ma swoją charakterystykę, osobowość i charakter, każda jest niepowtarzalna. I kluczowe pytanie: – czy tak samo łowna? W zrozumieniu odpowiedzi na tak postawione pytanie pomoże kilka schematów. schemat nr 2 Oto przykładowy schemat odcinka rzeki na dystansie 1 km z 11 ostrogami. Główny nurt biegnie od prawej strony do lewej. Pierwsza klatka zaczyna się od prostej, a ostatnia 11 ją zaczyna. Celowo każda ponumerowana z wyglądu jest inna. Gdybyś miał zadecydować – z której ostrogi byś łowił? Oto najczęstsze kryteria, którymi kierują się wędkarze: wygląd wielkość klatki głębokość rodzaj dna ( gliniane, piaszczyste, żwirowe, kamieniste ) dostępne stanowiska przywiązanie zajętość dojście inne A czym Ty kierujesz się przy wyborze główki? Wszystkie wymienione wyżej kryteria należy uznać w pewnym stopniu za prawidłowe, osobiste i nie ma potrzeby rozdrabniać je na czynniki pierwsze. Każde z nich należy rozpatrywać indywidualnie i ocena ostrogi ( klatki ) zawsze pozostanie subiektywna. Poza tym na jakiejkolwiek ostrodze byśmy nie usiedli, bez dwóch zdań połowimy ryby. Ale ja wymagam od siebie więcej i w większości nie jest to moja wyłączna wypadkowa z godnie z dewizą ” diabeł tkwi w szczegółach”. Spróbujmy je wyszukać. Uważam, że część z nich może mieć, ma minimalną, czasami dużą przewagę w łowności nad innymi. Czy wiesz, jakie to baseny i dlaczego? Decydujące znaczenie ma odkładanie się rzecznego pokarmu. Co o tym decyduje? siła głównego nurtu pierwszy zakręt po prostej wyjście z zakrętu do innego lub prostej Objaśnijmy to szerzej. Teoretycznie najlepszymi klatkami w mojej ocenie ( schemat 2 ) pod względem liczebności w ryby powinna być klatka o nr: 2, 3, 9, 10 i ewentualnie 1, 11. Co za tym przemawia? Mianowicie- w pierwszej kolejności na pierwszym zakręcie centralny nurt napotyka na swej drodze ostrogę 2 i 3, całościowo odbijając się od niej, jednocześnie bombardując je naturalnym pokarmem niesionym przez prosty odcinek rzeki. Tu odkłada się go najwięcej i jest najbardziej różnorodny. Im jest on dłuższy ( prosty odcinek rzeki ), tym pokarmu może być więcej. Jeśli dodatkowo w pobliżu występuje naturalny wiejski ściek ( w moim miejscu zamieszkania na odcinku 2 km jest ich około 11 ), dodatkowo potęguje ten proces. A tam gdzie bezpośrednio wpada do klatki to już zupełnie bajka. Natomiast ostatnie baseny ( 9, 10, 11 ) wyłapują przed prostą lub rozpoczynającym się innym zakrętem wszystko to, co nie zdołało wlecieć w każdą klatkę . Wniosek? Uregulowana ostrogami rzeka sprawia, że pokarm odkłada się w charakterystycznych miejscach i klatkach. Ryby nie zostawiają swych potrzeb przypadkowi. Być może nie są wstanie myśleć, lecz na pewno dążą do miejsc, w których mogą się najeść ( poza ich innymi potrzebami życiowymi ) i które nie zawodzą w pokarm. schemat nr 3 Refleksja: wymienione tu 6 klatek powinny dać minimalną, a czasami znaczącą przewagę nad pozostałymi, co nie powinno pozostać bez wpływu na wybór ostrogi. Jeżeli którakolwiek będzie wolna, bez wahania powinniśmy dać jej w selekcji pierwszeństwo. Naturalnie przytoczone założenie jest czysto teoretyczne, a moja niepełna pewność ze słuszności spostrzeżenia, wynika wyłącznie z mojego wieloletniego doświadczenia i logiki. Na tych pierwszych i ostatnich miewałem najlepsze wyniki, a te środkowe bywały bezpłciowe. Dlatego nie należy traktować przesłania szablonowo, jako wytycznej do każdego odcinka i miejsca rzeki, w której występują liczebnie główki, lecz jako sugestię, ponieważ zbyt wiele jest po drodze jeszcze innych czynników mających na to wpływ, których ja sam nie jestem wstanie wymienić, pojąć czy obliczyć. Ogólne zasady trzeba modyfikować i mieć różne podejście względem każdej główki. Żaden schemat nie zastąpi logicznego myślenia. Czasami dobrze jest nie zakładać niczego i dostosować się indywidualnie do tego, co pokaże dana klatka. A więc pozostałe mogą być równie zachęcające. W praktyce nie zawsze wszystko jest takie proste. Rzeka to nie matematyka. Klatki nawet, gdy są do siebie podobne, nigdy nie są jednakowo atrakcyjne. Obiecujące na pozór bywają puste, a są nimi często takie, po których nikt by się nie spodziewał. Znam kolegów, którzy pływali z echosondą w różnych odcinkach rzeki i bywały miejsca o wielkiej migracji ryb, a oni sami bez jej podparcia, nigdy nie rozłożyliby w tym miejscu swoich wędek, przez niezachęcający wizualnie odcinek wody. Szukajmy w wyborze klatek tych, na których najwięcej jest prądów i są najsilniejsze, bo to one głównie odpowiedzialne są za stołówkę. Przy tej okazji warto trochę wspomnieć o innym czynniku decydującym o wyborze główki. To rodzaj dna. Występuje w 4 postaciach: żwiru, piasku, gliny i kamienia, niemniej ten ostatni służy raczej do umocowania ostrogi. Najwięcej jest go przy brzegach, a także u szczytu zalanej główki, aniżeli w klatce. Zdecydowanie „najgorsze” główki do łowienia białorybu to te piaszczyste. Przemawia za tym fakt stałego odkładania się piasku niesionego przez nurt i ciągłego przemieszczania się go we wszystkich kierunkach przez zawirowania, powodujące ruch i zapiaszczanie dna, w którym jak wiemy żyją liczne stworzenia służące rybom za pokarm. Pozostałe są w równym stopniu atrakcyjne ze wskazaniem na glinę. Tam gdzie dużo jest gliny dużo jest wielkich ryb np: brzan. W żargonie wędkarskim istnieje jeszcze jedno zjawisko, które warto wykorzystać, a mogące mieć w pływ na wybór ostrogi. Występuje stosunkowo rzadko. Niemniej zasługuje przy okazji na poświęcenie mu trochę miejsca. To tzw. „śmieciowa główka”. O niej wiedzą nieliczni. Co to za główka? Wśród opisanych wyżej 11 klatek, może stać się nią każda, lub żadna. Kształtuje się podczas dużych wahań stanu wód. Rzeką płynie wszystko to, co występuje w przyrodzie, w tym cała tablica Mendelejewa. Czasami to coś, co trudno zdefiniować, potrafi się odkładać wyłącznie na jednej klatce. Może to być wszelkie zielsko, patyki, pety, gałęzie, itp., itd. W tym czymś może być coś, co żyje, wszelki robaki, grzyby, lub inny pokarm coś, co przyciągnie ryby. Potrafi tak krążyć w kółko w jednej klatce przez klika dni, czasami tworząc na powierzchni wody pianę. Nim się to wydostanie i popłynie do morza karmi ryby. Wsteczny prąd zakończy to zjawisko w sobie znany tylko sposób. Ta główka ręczę jest obfita w rybostan. Niestety bardzo trudno na niej łowić przez przeszkody. Jeśli ktoś znajdzie na nią sposób spławikiem, to połów murowany. Podsumujmy. Wybór ostrogi jest indywidualną sprawa. Każdy ma prawo łowić tam gdzie chce. Nie zmienia to faktu, że część z nich zdecydowanie może być bardziej łowna. Dotyczy to basenów rozpoczynających w szczególności ostry zakręt i tych, które je kończą. Na nich dobrze się skupiać. O wyborze główki nie powinno wyłącznie decydować przywiązanie. To najpłytsze kryterium. Jeśli już, to niech nią będzie którakolwiek z wyżej opisanych sześciu klatek. Widocznie bardzo łatwo jest popełniać ten błąd, ponieważ wielu wędkarzy zachowuje się tak, jakby kupili sobie główkę na wyłączną własność i nie szukają innych rozwiązań. Z drugiej strony nie należy popadać w skrajność. Pozostałe są równie atrakcyjne, a o wyborze którejś z nich mogą decydować jeszcze inne kryteria, w tym duży prąd i zawirowania. Głębokość basenu jest ważna, ale często nie ma to większego znaczenia. Wielkość przestrzeni między ostrogami wpływa na jej „walory użytkowe”. Tu skrzydła rozwijają prądy wsteczne znacznie różnicując i rzeźbiąc dno. O wiele ważniejsze jest przypatrywanie się basenom. One z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i rokiem potrafią ewoluować, a z nimi ryby. Zmienia je również stan wody. Każdy nowy rocznik ryb, to inna mentalność i osobowość, jeśli można tak to nazwać. Trzeba nauczyć się wyciągać wnioski, one też powinny ewoluować. Nikt nie w chodzi dwa razy do tej samej wody brzmi powiedzenie, nikt też nie łowi dwa razy na tej samej ostrodze. W dalszej części, omówimy kolejne zagadnienia wynikłe przed, jak i w trakcie łowienia z ostróg. Wyjaśnię również jak należy patrzeć na ostrogę ( dla zachęty na część drugą – jak facet w podtekście erotycznym). Grzegorz Grabowski
stanowiska ryb w rzece